True Love by Wislawa Szymborska

True love. Is it normal
is it serious, is it practical?
What does the world get from two people
who exist in a world of their own?

Placed on the same pedestal for no good reason,
drawn randomly from millions but convinced
it had to happen this way – in reward for what?
For nothing.
The light descends from nowhere.
Why on these two and not on others?
Doesn’t this outrage justice? Yes it does.
Doesn’t it disrupt our painstakingly erected principles,
and cast the moral from the peak? Yes on both accounts.

Look at the happy couple.
Couldn’t they at least try to hide it,
fake a little depression for their friends’ sake?
Listen to them laughing – its an insult.
The language they use – deceptively clear.
And their little celebrations, rituals,
the elaborate mutual routines –
it’s obviously a plot behind the human race’s back!

It’s hard even to guess how far things might go
if people start to follow their example.
What could religion and poetry count on?
What would be remembered? What renounced?
Who’d want to stay within bounds?

True love. Is it really necessary?
Tact and common sense tell us to pass over it in silence,
like a scandal in Life’s highest circles.
Perfectly good children are born without its help.
It couldn’t populate the planet in a million years,
it comes along so rarely.

Let the people who never find true love
keep saying that there’s no such thing.

Their faith will make it easier for them to live and die.

Note: Translated from the Polish by Stanislaw Baranczak and Clare Cavanagh. If you have the original, please leave a comment.

One thought on “True Love by Wislawa Szymborska

  1. Miłość szczęśliwa. Czy to jest normalne,
    czy to poważne, czy to pożyteczne –
    co świat ma z dwojga ludzi,
    którzy nie widzą świata?

    Wywyższeni ku sobie bez żadnej zasługi,
    pierwsi lepsi z miliona, ale przekonani,
    że tak stać się musiało – w nagrodę za co? za nic;
    światło pada znikąd –
    dlaczego właśnie na tych, a nie innych?
    Czy to obraża sprawiedliwość? Tak.
    Czy narusza troskliwie piętrzone zasady,
    strąca ze szczytu morał? Narusza i strąca.

    Spójrzcie na tych szczęśliwych:
    gdyby się chociaż maskowali trochę,
    udawali zgnębienie krzepiąc tym przyjaciół!
    Słuchajcie, jak się śmieją – obraźliwie.
    Jakim językiem mówią – zrozumiałym na pozór.
    A te ich ceremonie, ceregiele,
    Wymyślne obowiązki względem siebie –
    wygląda to na zmowę za plecami ludzkości!

    Trudno nawet przewidzieć, do czego by doszło,
    gdyby ich przykład dał się naśladować.
    Na co liczyć by mogły religie, poezje,
    o czym by pamiętano, czego zaniechano,
    kto by chciał zostać w kręgu.

    Miłość szczęśliwa. Czy to jest konieczne?
    Takt i rozsądek każą milczeć o niej
    jak o skandalu z wysokich sfer Życia.
    Wspaniałe dziatki rodzą się bez jej pomocy.
    Przenigdy nie zdołałaby zaludnić ziemi,
    zdarza się przecież rzadko.

    Niech ludzie nie znający miłości szczęśliwej
    twierdzą, że nigdzie nie ma miłości szczęśliwej

    Z tą wiarą lżej im będzie i żyć, i umierać.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s